Rozdział 6 / Rodzinna przepowiednia Siedziałam na kanapie w salonie Wielkiego Domu. Przy mnie, po prawej stronie siedziała moja odmieniona mama. Janete siedziała po mojej lewej i trzymała mnie za rękę. Na drugiej sofie usadowiła się rodzina Jacksonów, a obok nich stał Chejron w swoim wózku. Na stoliku stała taca z herbatą i muffinkami. Bradley i Dexter wrócili do obozu. Byłam pewna, że lada chwila wszyscy obozowicze będą wiedzieli, co się wydarzyło. – To może zacznę od początku – mama uśmiechnęła się lekko i pogładziła mnie po włosach. – Poznałam twojego tatę na Florydzie, gdzie surfował z przyjaciółmi. Miał na imię Orion i był herosem. – Co? – pisnęłam – Orion? Chyba nie TEN Orion? – spytałam przypominając sobie jej opowieści o Bogini Zorzy Porannej zakochanej w Orionie, synu Posejdona. Ich historia nie skończyła się szczęśliwie… – Nie, ale w pewien sposób mi go przypominał… Być może to właśnie dlatego zwrócił moją uwagę. Dziwnie się poczułam, kiedy zdała...
W mojej głowie od dawna krążą różne historie. Bohaterki i bohaterowie chcą usilnie wydostać się z mojego umysłu. Przelewanie ich opowieści na papier nie zawsze przynosiło ulgę. Mam nadzieję, że prowadzenie tego bloga będzie lepszym rozwiązaniem. Jeśli jesteś ciekaw/ciekawa niezwykłych historii inspirowanych czytanymi przeze mnie książkami, to zapraszam do czytania.