Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Nadzieja bogów" Rozdział 17 cz.4

Dotarliśmy na miejsce tuż przed zachodem słońca. Park był skąpany w pięknej pomarań­czowej poświacie. Wylądowaliśmy z tyłu budynku, w którym pracował tata Lyry. – Zostawimy konie same? – zapytałam zaniepokojona zsiadając z Faetona. – Nic im nie będzie. Zadbam o to. – Sarah uśmiechnęła się chytrze. Nie miałam czasu się zastanawiać, o co jej chodzi, bo w tym momencie usłyszałam prze­ra­źliwy krzyk. Spojrzałam na przyjaciół z przerażeniem w oczach i ruszyłam biegiem w stronę parku. Wybiegłam na otwartą, zieloną przestrzeń. W pobliżu jednej z ławek stała grupka ko­biet w kręgu. Zmrużyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że nie były one zwykłymi kobietami, a ob­rzydliwymi har­pia­mi. Było ich więcej niż wcześniej. Po środku nich znajdowała się Alitis. Nie wyglądała na ranną, ale na jej twarzy widać było grymas przerażenia. Obok niej stała piękna kobieta o czarnych, po­łyskujących wło­sach i niebieskich oczach. Miała na sobie białą jed­wa­bną suknię. Unosiła rękę w stronę dzie­wczyny...

"Nadzieja bogów" Rozdział 17 cz.3

– Bradley! – zawołała radośnie Sarah. Zwierzęta wylądowały gładko na pasie zieleni za parkingiem. Pobiegliśmy w tamtą stro­nę. Po drodze rozglądałam się dookoła. Byłam ciekawa, czy ludzie dostrzegli pegazy, a jeśli nie, to, co widzieli? Wiedziałam, że Mgła różnie działała. Wszystko było zależne od tego, czy czło­wiek, który widział magiczne istoty i dziwne zdarzenia, był w stanie w nie uwierzyć czy nie. Wszystko sprowadzało się do jego pojęcia normalności. Bałam się, że ktoś z obecnych na stacji paliwowej pomyśli, że gdzieś w pobliżu kręcą film z końmi i przybiegnie. Na szczęście nikt nie wydawał się tym zainteresowany. – Siema. Czy nie było was pięcioro? – zainteresował się Brad, kiedy zszedł z czarnego pe­gaza. Patrzył po nas skonsternowany. – Było – odpowiedziała mu Jany. – Ale harpie porwały nam Przybłędę i musi ją odnaleźć. – Co? Kiedy? – Tuż po naszej rozmowie – pośpieszyłam z wyjaśnieniem. – I nie mamy wiele czasu. Chłopak spojrzał na mnie z żarem w oczach, a ja poc...

"Nadzieja bogów" Rozdział 17 cz.2

Phillip też był cały spięty. Czułam, że i on gotował się do walki. Zerknął na mnie. Czekał na mój znak, co trochę mnie zaskoczyło. Wcześniej nie potrzebował mojego pozwolenia. Ale… To była moja misja, a Przybłęda była w niebezpieczeństwie. Harpie obserwowały nas bardzo dokładnie. Ta z większymi skrzydłami zaśmiała się nie­przyjemnie. – Nie zaatakujecie nas, bo wam się to po prostu nie opłaca – powiedziała z grymasem na twarzy, który mógł uchodzić za coś w rodzaju złowrogiego uśmiechu. – Wysłuchacie co mamy do powiedzenia, prawda? – Słuchamy – szepnęłam starając się uspokoić. – Dobrze. Jesteśmy tu z ramienia naszej pani, która potrzebuje tego, czego i wy szukacie. – Rydwanu Słońca? – wyrwało się Philowi. Harpia pokręciła głową z krzywym uśmiechem. – Rydwan nas nie obchodzi. Chodzi nam o coś cenniejszego… Poczułam nagle silny ból głowy. Zamknęłam oczy próbując zrozumieć co się dzieje. W tej samej chwili usłyszałam w głowie głos kobiety mówiący twardo: „Chcę go mieć. Mam ...