Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Nadzieja bogów" Rozdział 23 cz.2

– Vic oddawaj Rydwan, to już nie jest śmieszne – Ian zgrzytnął zębami i zacisnął pięści. – Nie ma mowy. Dlaczego miałbym Wam oddać mój skarb? – zaśmiał się dzieciak. – skarb? Po co ci on? – zapytałam. – Apollo ma za dużo obowiązków, nie sądzicie? Spojrzałam na syna Zeusa z powątpiewaniem. Nie wierzyłam w jego słowa. Chłopak był zbyt zadufany w sobie, by pomyśleć o innych. Ian najwyraźniej myślał tak samo, bo przewrócił oczami. – A o co dokładnie chodzi Hawk? – warknęłam podchodząc bliżej. Czułam narastającą wściekłość. – No cóż… – wzruszył ramionami – Wiedziałem, że nie łatwo będzie was przekonać, więc przejdę do sedna. – Przestał się uśmiechać i spojrzał z powagą. – W końcu mój ojciec zwróci na mnie uwagę. Warknęłam nie mogąc powstrzymać frustracji i spojrzałam w górę. Zeusie, dlaczego muszę rozwiązywać twoje rodzinne problemy z ciebie? Może go przywołać do porządku? – krzyknęłam w myślach. Coś mi jednak mówiło, że nic z tego nie będzie. Bóg Piorunów ustalił dawno te...

"Nadzieja bogów" Rozdział 23 cz.1

Rozdział 23 / Ostateczne starcie – Kiedy ja się do tego przyzwyczaję, co? – jęknęłam i odrzuciłam plecak na bok. Kliknęłam w bransoletę i chwilę później miałam w lewym ręku tarczę ze spiżu. Zało­żyłam pierścień i zacisnęłam prawą pięść. W ułamku sekundy trzymałam dobrze wywa­żony sztylet. Jego kamień błyszczał lekko. – Z czasem… – odpowiedział mi Ian z przekąsem. Spojrzałam na niego. Właśnie próbował powalić wielkiego rdzawego ogara za pomocą ognistych kul. Niestety, jak przystał ona zwierzę z piekieł, ogień nie robił mu krzywdy. – I jak my mamy go pokonać? – zapytałam skrzywiona. Naprawdę miałam już dość walki z potworami. Chłopak mi nie odpowiedział, tylko zgrzytnął zębami. Zamachnął się znów, tym razem przyszykował większą kulę i celował w pysk ogara. Byłam pełna podziwu dla jego umiejęt­ności. Zadziwiające, z jaką łatwością przychodziło mu panowanie nad tymi kulami. Wielki pies zaskowyczał i warknął, po czym puściła w naszą stronę chmurę dymu. Zakryłam się tarcz...

"Nadzieja miłości" Rozdział 22 cz.3

Spojrzałam w górę w stronę czarnego nieba i wyciągnęłam ręce do góry. Kolorowa jasność rozbłysnęła wokół mnie. Utworzyły czerwono-zieloną półkulę. Po dłuższej chwili czerwień zdominowała, bo skupiłam swoje myśli na Brożce. Tu już nie chodziło o moją miłość do Phillipa, ale o coś więcej. Broszka została z troski i miłości przekazana przez dziadka dla wnuków. Miała zapewnić im bezpieczeństwo, pomagała im zachować bliskość i troszczyć się o siebie. Ja otrzymałam ją od Amber. Dała mi broszkę, ze szczerego serca i z troski. Chciała mnie chronić. Ta niewinna cześć biżuterii stała się pomostem, który był potrzebny do roz­niecenia Światła Miłości, bo tam gdzie jest chęć ochrony innych, troska i opieka, tam też po­jawia się miłość. Skupiłam się na tych myślach z uśmiechem na twarzy. Czerwony blask wzbił się do góry rozpraszając ciemność wokół mnie. Nie miałam czasu zastanawiać, się, co sąsiedzi powiedzą, gdy to zobaczą. Skoncentrowałam się na odnalezieniu broszki. – Chcę odnaleźć skra...