Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Nadzieja bogów" Rozdział 20 cz.1

Rozdział 20 / Niepewność uczuć – Podsumowując, nie liczmy już na boską pomoc. – Tymi słowami zakończyłam opo­wia­danie historii swojego snu moim przyjaciołom. Siedzieliśmy przy jednym ze stołów. Była dopiero piąta rano. Pokazałam im swój plecak, oraz kartkę. Niektóre kwestie snu musiałam opowiedzieć kilka razy. Sarah najbardziej była zaintere­so­wana wyglądem Iris. Phillipa to nie obchodziło, bo on już boginię widział. On wolał się upewnić, że sen był prawdziwy i dopytywał o Zeusa. Jany naśmiewała się z zachowania Apolla. – Czy on naprawdę, będąc bogiem wyroczni, nie potrafi z tego skorzystać? – spytała z dzi­wnym uśmiechem. Nie mogłam rozszyfrować jej nastroju. – Grunt, że to, co się z nami zadziało jest zgodne z jakimś planem, którego nie znamy – stwierdził chłopak. Przytaknęłam. Nie potrafiłam stwierdzić, jak nam to miało pomóc. Żadne z nas nie umiało tego określić. Śnieżka potrząsnęła głową, jakby odganiała jakieś myśli, a Jany zaśmiała się lekko pod nosem. Jakby wiedz...

"Nadzieja bogów" Rozdział 19 cz.3

Opadłam w ciemność, tak jak już kilka razy wcześniej. Tym razem nie czułam nic nie­przy­jemnego. Dryfowałam przez chwilę w pustce, ale już po chwili zobaczyłam światło w oddali. Przybliżało się do mnie z niezwykłą szybkością. Gdy mrugnęłam, miałam przed sobą szeroki ekran. Zobaczyłam w nim jasny pokój, który wyglądał jakby należał do kogoś wysoko posta­wionego. Był niezwykle prosto i elegancko postawiony. Ściany były w kolorze jasnego błękitu. Biurko wykonano z metalu i szkła. Stał za nim wygodny skórzany fotel z piaskowym obiciem. Na nim znajdowało się duże okno wychodzące na przepiękny ogród skąpany w świetle lamp. Rozejrzałam się. Nawet się nie spostrzegłam, kiedy znalazłam się w środku pokoju. Po drugiej stronie biurka stała kanapa obita tą samą skórą, co fotel. Zdobiły ją dwie pu­szyste poduszki w kształcie chmur. Nad sofą wisiał obraz przedstawiający stare, greckie mia­sto. Krótkie spojrzenie wystarczyło mi, żebym stwierdziła, że przedstawiał Olimpię. Taki sam obraz wisiał w s...

"Nadzieja bogów" Rozdział 19 cz.2

– Dlaczego tu jesteśmy? – rzuciłam pytaniem. – Moja pani was tu ściągnęła. Podobno macie coś co ją interesuje. – TU, to znaczy gdzie dokładnie? – zapytała Janete. – Kto jest twoją panią? – spytałam jednocześnie. – Wszystko w swoim czasie – kobieta uśmiechnęła się złowrogo. – Chodźcie za mną. Spojrzałam uważnie na Phillipa. Czułam jego frustrację i rosnącą złość. Pokręciłam głową dając mu do zrozumienia, że nie czas na sprzeczki. Jany ruszyła jako pierwsza z nas. Stawiała kroki bardzo ostrożnie. Wska­za­łam chło­pa­kowi, aby szedł za nią. Zrobił to z głębokim we­s­tchnieniem, czym mnie roz­ba­wił. Szliśmy krętymi, chłodnymi korytarzami. Ściany były wyciosane z kamieni i wyglądały na bardzo stare. Raz za razem pojawiały się w nich drewniane drzwi. Jedne były otwarte i uka­zywały puste pomieszczenia podobne do tego, w którym się obu­dzi­łam. Inne były szczelnie zam­knięte. Kiedy koło nich przechodziliśmy, miałam wrażenie, że słyszę jakieś jęki. Nie po­do­bało mi się to mi...

"Nadzieja bogów" Rozdział 19 cz.1

Rozdział 19 / Z deszczu pod rynnę Tym razem brama w ogrodzie otworzyła się już znacznie bliżej altany. Nie musieliśmy znowu tak daleko biec. Phillip wyszedł jako pierwszy, a ja zamykałam pochód. Kiedy stanę­liśmy na trawie w parku w Jackson, noc była już ciemna i chłodna. Schowałam szybko kwiat do plecaka, a wyjęłam bluzę. Zerknęłam na przyjaciół. Im również musiało być chłodno. Sarah za­kładała kurtkę, a Jany skakała w miejscu. – Co robimy? Nie wiem jak wy, ale ja jestem zmęczony. Trzeba by się przespać – stwier­dził Phillip rozglądając się. Podzielałam jego opinię. Najchętniej wtuliłabym się w kołderkę i przespała cała noc, ale nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Dobrze wiedziałam, co powinniśmy teraz zrobić. Trzeba było skontaktować się z Persefoną. Trzeba było to w końcu załatwić. – Co znaczy, że światło miłości nas poprowadzi? – spytałam. Przyjaciele spojrzeli na mnie zdziwieni. – A tobie co tak nagle? – zapytała Śnieżka. – Wcale nie nagle – odpowiedziałam. – W...