Rozdział 14 / Potrzeba zaufania Kiedy wyjechaliśmy z Nowego Jorku, skierowaliśmy się na krajową jedynkę prowadzącą przez New Jersey w stronę Pensylwanii. Przez światła drogowe nie byliśmy w stanie dojrzeć gwiazd, a mimo to, razem z Philem wiedzieliśmy gdzie się znajduje ta, za którą podążaliśmy. Nie potrafiliśmy tego wyjaśnić, ale CZULIŚMY położenie Gwiazdy Wieczornej. Właściwie nie byłam pewna, czy wyczuwaliśmy ją jednocześnie, czy robiło to tylko jedno z nas. Więź, jaka nas łączyła dzięki broszce stawała się coraz silniejsza, przynajmniej takie miałam wrażenie. Miałam ochotę porozmawiać z nim o tym, ale nie chciałam budzić dziewcząt. Rozsiadłam się wygodnie w swoim fotelu i spojrzałam przed siebie. Widok był na tyle monotonny, że szybko się nim znudziłam i pogrążyłam w rozmyślaniach. Próbowałam rozgryźć to, co czułam. Potrzebowałam oddzielić moje emocje od emocji Phila. Kusiło mnie, by zdjąć na chwilę broszkę. Sięgnęłam do niej prawą ręką, jednak nic nie zrobiła...
W mojej głowie od dawna krążą różne historie. Bohaterki i bohaterowie chcą usilnie wydostać się z mojego umysłu. Przelewanie ich opowieści na papier nie zawsze przynosiło ulgę. Mam nadzieję, że prowadzenie tego bloga będzie lepszym rozwiązaniem. Jeśli jesteś ciekaw/ciekawa niezwykłych historii inspirowanych czytanymi przeze mnie książkami, to zapraszam do czytania.