Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Nadzieja bogów" Rozdział 20 cz.4

Zostałam wprowadzona do obszernej, jasnej kuchni. Wokół ścian znajdował się szereg szafek o bardzo modernistycznym wyglądzie. Ich kolor był trudny do określenia. Pod świa­tłem zdawały się być białe, ale pod innym kątem – szare. Musiały być z jakiegoś chromo­wa­nego metalu. Blat nad nim miał kolor piaskowca. Drugi szereg szafek był zawieszony pod sufi­tem nad blatami. Niektóre z nich miały przezroczyste, szklane drzwi­czki. Można było zau­wa­żyć stojące za nimi szklane puchary, czy kieliszki. Po środku pomiesz­czenia znajdowała się wyspa z dwiema kuchenkami i okapem nad nimi. Otoczone były one pu­stymi piaskowymi bla­tami, przed którymi stały stołki barowe. Nie było żadnego stołu. Naj­wy­raźniej kuchenna wy­sepka wystarczyła domownikom w zupełności. Bardzo możliwe, że ko­lej­ne drzwi, po przeciw­nej stronie pomieszczenia prowadziły do jadalni. Rupert wskazał ręką, żebym usiadła na jednym ze stołków. Usiadłam ostrożnie i uś­mie­chnęłam się mimowolnie. Siedzenie było wyłożone jasną skó...

"Nadzieja bogów" Rozdział 20 cz.3

Nie wiem jak długo tak biegłam. Nie zwracałam uwagi na czas, ani słońce. Wiedziałam tylko, że mijałam parki, ruchliwe drogi, mosty, pola i gwarne miejsca. Zatrzymałam się w koń­cu, kiedy poczułam, że słońce świeci pod innym kątem. Oparłam o drzewo. Biegłam naprawdę szybko, a mimo to nie czułam zmęczenia. To było dziwne uczucie. Wciąż oddychałam miarowo, zupeł­nie jakbym przeszła się po parku, a nie przemierzyła spory kawałek trasy. Kiedy się rozejrzałam w około, zdałam sobie sprawę, że znajdowałam się na przed­mie­ściach. Nie byłam tylko pewna, czy to był Nowy Jork, czy inna mieścina. Domy w oko­licy stały od siebie w pewnej odległości, drzewa i krzewy były bardziej dzikie i gęste. Chodniki wy­glą­dały na bardzo stare. Odetchnęłam głęboko. Powietrze było rześkie i czyste. Zdecydo­wanie by­łam daleko od miasta Statuy Wolności, tam powietrze było inne. Ruszyłam przed siebie pogrążona w myślach. Janete była pewna, że to, co łączyło mnie i Jacksa jest miłością. Ja… ...

"Nadzieja bogów" Rozdział 20 cz.2

Kiedy skończyliśmy jeść poczułam się przejedzona, mimo że porcja nie była duża. Nie miałam siły się podnieść. Najchętniej znów bym się położyła. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło. Czy to znaczyło, że z jedzeniem było coś nie tak? Zapewne jedzenie czegokolwiek z rąk kogoś, kto cię porwał, albo pracował dla pory­wa­czy nie jest dobrym rozwiązaniem, ale człowiek głodny nie myśli racjonalnie… – Czemu czuję się taka przepełniona? – zapytała Sarah słabym głosem. – Warzywa, które jemy są tak zmodyfikowane. Dzięki czemu mała porcja wystarczy – od­powiedziała nam córka Despojny. – Pomaga wam jakaś czarodziejka, prawda? – rzuciłam pytaniem, które nie wiedzieć cze­mu pojawiło się w mojej głowie. – Tak, jest jedna, która użycza nam swoich usług – kobieta przytaknęła z lekkim uś­mie­chem. – Medea – wypaliłam, zanim zdążyłam się powstrzymać. Znów informacja sama pojawiła się w moim umyśle. – Zgadza się! Brawo. Widać, że jesteś prawdziwą wnuczką Pani Jasności! – usłyszeliśmy gło...

"Nadzieja bogów" Rozdział 20 cz.1

Rozdział 20 / Niepewność uczuć – Podsumowując, nie liczmy już na boską pomoc. – Tymi słowami zakończyłam opo­wia­danie historii swojego snu moim przyjaciołom. Siedzieliśmy przy jednym ze stołów. Była dopiero piąta rano. Pokazałam im swój plecak, oraz kartkę. Niektóre kwestie snu musiałam opowiedzieć kilka razy. Sarah najbardziej była zaintere­so­wana wyglądem Iris. Phillipa to nie obchodziło, bo on już boginię widział. On wolał się upewnić, że sen był prawdziwy i dopytywał o Zeusa. Jany naśmiewała się z zachowania Apolla. – Czy on naprawdę, będąc bogiem wyroczni, nie potrafi z tego skorzystać? – spytała z dzi­wnym uśmiechem. Nie mogłam rozszyfrować jej nastroju. – Grunt, że to, co się z nami zadziało jest zgodne z jakimś planem, którego nie znamy – stwierdził chłopak. Przytaknęłam. Nie potrafiłam stwierdzić, jak nam to miało pomóc. Żadne z nas nie umiało tego określić. Śnieżka potrząsnęła głową, jakby odganiała jakieś myśli, a Jany zaśmiała się lekko pod nosem. Jakby wiedz...

"Nadzieja bogów" Rozdział 19 cz.3

Opadłam w ciemność, tak jak już kilka razy wcześniej. Tym razem nie czułam nic nie­przy­jemnego. Dryfowałam przez chwilę w pustce, ale już po chwili zobaczyłam światło w oddali. Przybliżało się do mnie z niezwykłą szybkością. Gdy mrugnęłam, miałam przed sobą szeroki ekran. Zobaczyłam w nim jasny pokój, który wyglądał jakby należał do kogoś wysoko posta­wionego. Był niezwykle prosto i elegancko postawiony. Ściany były w kolorze jasnego błękitu. Biurko wykonano z metalu i szkła. Stał za nim wygodny skórzany fotel z piaskowym obiciem. Na nim znajdowało się duże okno wychodzące na przepiękny ogród skąpany w świetle lamp. Rozejrzałam się. Nawet się nie spostrzegłam, kiedy znalazłam się w środku pokoju. Po drugiej stronie biurka stała kanapa obita tą samą skórą, co fotel. Zdobiły ją dwie pu­szyste poduszki w kształcie chmur. Nad sofą wisiał obraz przedstawiający stare, greckie mia­sto. Krótkie spojrzenie wystarczyło mi, żebym stwierdziła, że przedstawiał Olimpię. Taki sam obraz wisiał w s...